SONDA
Sonda, którą przeprowadziliśmy na temat przeprowadzanych przez nas sond wykazała, że jedynym tematem poruszającym do głębi większość Polaków jest problem: "Czy Walerian i Mariola z serialu „„Z” jak zawiść” powinni powiedzieć sobie prawdę"
Stefania Bambosz (78 lat, rencistka) To zależy od zachowania Bogusi. Jeśli ona nadal będzie wydzwaniać do Rożnowskich to Felicjan nie wytrzyma i ugotuje pierogi. Zresztą Teofil do tej pory nie wie, którą pacynkę zabrać do Trzemeszna, a to znaczy, że dziadek Zosi właśnie jej zapisał swoją część jabłecznika.

Krystian Flausz (46 lat, speleolog) Ja się nie dokładnie orientuję, bo raczej tego nie oglądam, ale z tego co wiem, to jeśli oni powiedzą sobie prawdę, to stryj Grzegorza … to znaczy Daniela może odwołać dostawę kaloszy, a to jeśli dobrze pamiętam w znacznym stopniu skomplikuje odbudowę pałacu Lenckiego, który obiecał pani Kasi … lub Elizie, że zakończy sklejanie modeli do soboty. Józef Ganek (31 lat, ksiądz) Prawda, synu jest zawsze najważniejsza. Jasne jest, że Walerian pobłądził. Nie powinien żyrować szwagrowi Bolka kredytu na portugalskie kalesony – nie, kiedy tuż obok czeka ukochana z kompletem form do wtryskarki. Jednak ostatnio był u spowiedzi, zostawił 20 złotych na tacy i wierzę, że odnajdzie zaginione pulpety babci Kuźmińskiej.

Janina Kwast (52 lata, dyrektor banku) Co to w ogóle za pytanie?! Panie, ja mam dzisiaj sześć narad, a pan mi: „czy Walerian i Mariola powinni sobie powiedzieć prawdę?” … Oczywiście, że nie! Ona go kocha ale to nie znaczy, że nie może sypiać z Wiktorem. To już prędzej Karol mógłby wreszcie podziałać coś z tą rudą od Burzynowicza. Ja wiem, że związała się z bratem woźnicy Karola, tylko, że wcześniej to właśnie Zdzisiek odesłał kaloryfer do przeglądu. Chyba jasno się wyrażam?
Wydarzenia
Czy zdobędzie Pulitzera?

Piotra Kraśkę spotkaliśmy w jednym ze stołecznych Empików gdzie podpisywał książkę „Gdzie bywały moje sandały”, czym wzbudził nie lada zainteresowanie, zwłaszcza wśród personelu sklepu. „Istotnie, to nie moja książka – przyznaje znany dziennikarz – ale podpisuję ją, żeby nabrać wprawy przed wydaniem własnej.” Kraśko ma zamiar przelać na papier wspomnienia, choć jak sam wyznał nie zdecydował jeszcze czyje. (zdj. tak mogła wyglądać dłoń podpisującego książkę Piotra Kraśki)
Szkolnictwo
LEKCJA GUINNESSA 69 godzin wynosi nowy rekord Guinnessa w najdłuższej lekcji na świecie, który w piątek rano pobiło 21 uczniów z Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Strzegomiu (Dolnośląskie). W czasie nieustającej przez trzy dni lekcji polskiego przerobili materiał do końca roku, otrzymali 17 jedynek, 5 dwójek, 58 uwag do dzienniczków, ośmiokrotnie nauczyciel wzywał do szkoły rodziców, a trzykrotnie policję. Warto odnotować, że w tym czasie uczniowie tylko raz nękali swojego polonistę. Po dokonaniu tego niezwykłego wyczynu cała klasa wraz z nauczycielem przyjęła gratulacje i kwiaty od dyrektora szkoły i całego grona pedagogicznego. Szczęśliwi zwycięzcy dopiero w poniedziałek dowiedzieli się, że z powodu trzydniowej nieusprawiedliwionej nieobecności na innych lekcjach zostali relegowani ze szkoły, a nauczyciel zwolniony dyscyplinarnie. „Ja tam do nich nic nie mam – mówi dyrektor szkoły Eustachy Wnęka – jak by im się nie udało, to pewnie bym odpuścił, ale tak … Tak zresztą głosowała cała rada pedagogiczna.”
Sami o sobie
POLSKIE ŻYCIE Prawie połowa Polaków (49%) uważa, że żyje im się przeciętnie. 35% twierdzi, że te 49% kłamie, bo żyje im się całkiem nieźle. 17% ocenia pozostałych jako hipokrytów, którzy boją się przyznać ile naprawdę zarabiają, a 8% deklaruje, że żyje im się doskonale, chyba, że straż miejska przepędza ich z dworca. W ubiegłym roku ponad jednej czwartej polskich rodzin (27%) nie starczyło na na zakup jachtów dalekomorskich, a 39% musiała znacznie ograniczyć korzystanie z usług agencji towarzyskich. Większość Polaków(99%) najbardziej boi się, że ich znajomym będzie lepiej niż im, a znaczna większość (99,99%)uważa,że pozostałym żyje się zbyt dobrze. „To zatrważające wyniki – komentuje socjolog Gwidon Zmylak – Oczywiście, ja jestem tego samego zdania, ale myślałem, że inni nie.”
KRAJ
Wędliny jak nowe. Sprawa ponownego wprowadzania o sklepów zepsutych produktów przez jedną z firm wędliniarskich została zakończona. „To były dziennikarskie pomówienia. – twierdzi dr Romuald Wapień z Instytutu Żywności i Transplantologii w Kędzierzynie Koźlu – Szczegółowe badania wykazały, że w zakwestionowanych wędlinach nie było niczego co mogłoby się popsuć. Po dostosowaniu polskiej produkcji spożywczej do norm unijnych znacznie zwiększono ich żywotność, np. czas połówkowego rozpadu „szynki wiejskiej” to 725 lat!”  „Nie zdziwiłbym się - mówi Józef Plątała, główny technolog niesłusznie oskarżanej firmy – gdyby ktoś zarzucił nam wytwarzanie produktów, które po niewielkiej modyfikacji mogą służyć jako broń chemiczna. Podkreślam: chemiczna – nie biologiczna.” Plątała przedstawił nam wyniki szczegółowych analiz, oraz wiele kolorowych wykresów i tabelek, z których jednoznacznie wynikało, że jego poziom cukru we krwi jak również hemoglobina są idealne, co jak dodał może nie ma wiele wspólnego z całą sprawą, ale jego osobiście to bardzo cieszy. Już niebawem rusza kampania reklamowa „schabu Babuni” który oprócz niezwykłych walorów smakowych doskonale zwalcza mszyce, mrówki i przędziorki.
Raport specjalny
ILU POLAKÓW ŻYJE W SKRAJNYM BOGACTWIE?

Co najmniej kilka tysięcy obywateli naszego kraju żyje w skrajnym bogactwie – wynika z najnowszego, zatrważającego raportu opublikowanego przez Główny Urząd Statystyczny. Czteroosobowa rodzina znajdująca się w takim położeniu ma na swoje utrzymanie więcej niż 1,5 mln.zł. miesięcznie czyli ok.12,5 tys.zł. dziennie na osobę! „O tych ludziach media najczęściej milczą – mówi prof.Gwidon Pacierz z Instytutu Bogactw Naturalnych, znawca zagadnień dotyczących grubszej gotówki – Nikt nie zna ich prawdziwej sytuacji. To tragiczne!” Socjolog dr Strumień ostrzega przed lekceważeniem tego tematu. „Dzieci z rodzin zagrożonych bogactwem na ogół rozwijają się inaczej niż ich rówieśnicy.  Bez odpowiedniego programu rządowego nie będziemy w stanie zmienić ich położenia.” Najgorsze jest to, że ludzie dotknięci skrajnym bogactwem nie chcą temu przeciwdziałać. Potwierdzają to badania prowadzone przez Dziekana Instytutu Psychologii Dobrobytu na Uniwersytecie Poznańskim prof.Annę Kolba-Skową. „To rodzaj nałogu – mówi pani profesor – ciężko im się pogodzić z myślą, że nie będą mieli pieniędzy, podobnie jak palaczowi z brakiem papierosów.”
 W jednym z doświadczeń, jakie przeprowadziła i opisała pani profesor bogatemu biznesmenowi z Radomia, który dorobił się na produkcji oranżady, pracując przez 30 lat po 16 godzin dziennie pewnego dnia odebrano cały jego majątek, przeniesiono go do kawalerki na podłym osiedlu i załatwiono pracę w fabryce drutu. „Jego reakcja była niezwykle ciekawa – opowiada profesor Kolba-Skowa – najpierw zemdlał, a później popadł w dziwne odrętwienie, nawet płakał – co potwierdziło moją tezę o „nałogu bogactwa”.  Oczywiście po kilku dniach wyjaśniliśmy mu, że to był tylko eksperyment, oddaliśmy jego własność, a śmiechom i żartom nie było końca. Wszystko wróciło do normy, no może z wyjątkiem tego, że od czasu eksperymentu facet nie zamyka oczu.” Wiele osób w kraju: naukowców i wolontariuszy prowadzi intensywne działania aby odmienić los ludzi skazanych na bogactwo. O wynikach tych badań będziemy równie intensywnie informowali na naszych łamach.
|
|